Blog > Komentarze do wpisu
Relacja z posiadówki i dalsze losy

Happening, happening i po happeningu. Po miłej pogawędce z panami ze straży miejskiej usiedziałyśmy 3 godziny.

Pan ze straży miejskiej: Dzień dobry, co my tu mamy?

My: Yyy, mamy performance, rodzaj sztuki ulicznej.

Pan ze straży miejskiej: Acha, ja to z daleka widziałem i dlatego przyszłem (sic!), ale od razu wiedziałem, że to nie jest zwykłe zbieractwo. A pozwolenie macie?

My: No mamy, ale...yyy... nie przy sobie.

Pan ze straży miejskiej: Wypadałoby mieć.

I poszli.


 

 

Poznałyśmy wiele miłych osób, które wsparły nas finansowo i psychicznie.

 

To pierwszy z naszych ofiarodawców. Po chwili rozmowy z nami pobiegł do swojego dziadka aby wyciągnąć od niego kasę dla nas. To był napawdę niezapomniany moment, wzruszający, bezcenny. Dzię - ku - je - my!!

Otrzymałyśmy też wiele szczerych i serdecznych słów wsparcia i dobrych rad od starszych osób, które były jednocześnie zainteresowane czy głosowałyśmy na Tuska. Ale to akurat nie ta pani. Ona wzruszyła się losem naszego psa. Psa bez nogi.


 

Oprócz miłych komentarzy dało się słyszeć również zbulwersowane głosy tych, którzy byli zbyt młodzi, żeby zrozumieć, że pies bez nogi może mieć wszystkie nogi. Pozdrawiamy podstawówkę numer 6 z Gliwic zwiedzającą Rynek. Dziękujemy za nadjedzone lizaki, które nam zostawiliście!

Pewną podejrzliwość wykazał też młody człowiek z gitarą próbujący coś zarobić niedaleko naszego stanowiska. Prawdopodobnie w tym przypadku nie chodziło o psa bez nogi z nogą, ale o to, że wzbudzałyśmy nieco większe zainteresowanie niż jego niewątpliwy talent muzyczny.

Zrobiono nam również zdjęcia, które podejrzewamy o to, że znajdą się na demotywatorach. Kolego z komórką, ani nam się waż!

W sumie uzbierałyśmy 42 zł, dwie fajki i zdjęcia wywołane przez Pana Kazimierza (Panie Kazimierzu! Dał Pan nam zły adres mailowy! Pozdrawiamy Pana i Pańską córkę w Kanadzie! Prosimy o kontakt, gdyż jesteśmy ciekawe jak wyszła reszta zdjęć). Otrzymałyśmy też trzy śliczne różyczki od Pani Kasi.


Pani Kasiu! Czekają na Panią korale z naszej próby działalności gospodarczej! Prosimy o kontakt!

(Czekamy na obiecane kontakty. Do tej pory jakoś nikt się nie odzywa. Prawie. Pozdrawiamy kolegę z Kielc! Powodzenia przy wyborze studiów. Wszystko byle nie humanistyczne - pamiętaj co Ci mówiły starsze koleżanki!)

Najbardziej jednak spektakularnym efektem naszej posiadówki była oferta pracy. Przy krawężniku. Grabienie. Dziabanie grudek ziemi. Wyrywanie pojedyńczych trawek spomiędzy berberysu. Wszystko w miłej atmosferze spalin. Przyjęłyśmy propozycję z entuzjazmem.

W naszej nowej pracy poznałyśmy wiele miłych osób: Pana Zenka, który wyrzuca nasze wiadra pełne gruzu, Pana Stefana, który ciągle spieszy sie do domu i wyrywa węża do podlewania. Młodzi też są. Mirek i Romek uprawiają skoki na grabiach. Ela i Hela z prędkością światła grabią grudki ziemi nie brudząc przy tym swoich białych spodni. Panie Stonki nasadzają berberysy.

Spotykamy się też z zainteresowaniem kierowców. Oto kilka cytatów:

Młody w okularach: "Kicia, nie kurz tak."

Niedowartoścowany wyrostek: "Pracować robole!"

Pan bez zęba: "Co przeskrobałyście?"

Pan bez zęba 2: "Pani za ładna, żeby robić przy krawężnikach. Zatrudnić się w LG, tam gdzie ja, dobrze płacą, 1500. Źle? No!"

Jest cudnie. Pracodawca gratuluje nam odwagi, że  zdecydowałyśmy się podjąć takie wyzwanie po studiach humanistycznych. Czyżby się z nas nabijał?

My jesteśmy z siebie dumne!


ODWAGA I CIERPIENIE CZYNIĄ NAS SZLACHETNIEJSZYMI!

 

 

 

środa, 07 lipca 2010, piesbeznogi

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ck_obywatel, 81.219.189.*
2010/07/13 01:02:09
chciałbym przesłać wam zdjęcie :p ale nie mogę znaleźć do was żadnego kontaktu więc jeśli możecie to prześlijcie adres e-mail :) a nie wybrałem studiów humanistycznych :p
-
2010/07/14 12:59:47
ok. to wyślij na mathesis_universalis@o2.pl. Wszelka dokumentacja mile widziana. Gratulujemy mądrości w podejmowaniu życiowych decyzji;)